Author Archive

ByPiotr Mędrzycki

Zwalczamy barszcz w Łazienkach Królewskich

Wspólnie z serwisem http://barszcz.edu.pl z przyjemnością informujemy, że

zwalczanie-barszczu-sosnowskiego

fot. I. Sachajdakiewicz

Z początkiem maja rozpoczęły się działania zmierzające do ostatecznego rozprawienia się z barszczem Sosnowskiego i barszczem olbrzymim na terenie zabytkowego parku. Na początku roku Muzeum Łazienki Królewskie zawarło w tym celu porozumienie z Ekolaby.net, w ramach którego we współpracy z ekspertami barszcz.edu.pl toksyczne rośliny zostaną dokładnie zinwentaryzowane, a następnie systematycznie zwalczane.

Więcej można przeczytać w komunikacie na stronie

Zwalczamy barszcz w Łazienkach Królewskich

ByPiotr Mędrzycki

Ekolaby.net wspólnie z barszcz.edu.pl wspierają Muzeum Łazienki Królewskie w kontroli i usuwaniu kaukaskich barszczy

Miło nam poinformować, że w dniu 16 lutego b.r. zostało podpisane porozumienie między Ekolaby.net a Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, w ramach którego we współpracy z ekspertami barszcz.edu.pl będziemy służyć Muzeum wsparciem przy kontroli i zwalczaniu populacji barszczu Sosnowskiego. Jego  populacja z Łazienek opisana jest na  mapie i w bazie zbadanych stanowisk na serwisie http://barszcz.edu.pl (strona bazy otworzy się po kliknięciu na mapkę).

Stanowisko barszczu w serwisie http://barszcz.edu.pl

Podjęcie współpracy z Muzeum to  dla nas przede wszystkim wielki zaszczyt i znakomita możliwość wdrażania i dalszego rozwoju innowacyjnych metod zarządzania gatunkami inwazyjnymi w lokalizacjach wymagających uwzględnienia szczególnych wymagań przyrodniczych, prawnych, konserwatorskich i estetycznych. Mamy nadzieję, że wspólne działania będą skutecznym wsparciem dla Muzeum Łazienki Królewskie w rozwiązywaniu problemu kaukaskich barszczy.

ByPiotr Mędrzycki

Czy da się budować na murawie i pozostawić ją nietkniętą? Da się. Ekologiczny „Mobilny Dom Kultury” p. Pawła Pięcińskiego (WAMIII, WSEiZ)

Wprowadzenie

Niniejszym wpisem zaczynamy prezentację najciekawszych pomysłów projektowych, nad którymi pracowaliśmy wspólnie ze studentami różnych kierunków projektowych na Wydziale Architektury Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania. Pomysły dotyczą różnych problemów: zieleni w kontakcie z architekturą, architektury przyjaznej dla różnorodności biologicznej, zieleni we wnętrzach.

Jako pierwsze chciałbym zaprezentować dzieło P. Pawła Pięcińskiego, nad którym pracował z moją pomocą w ramach przedmiotu „Urządzanie Obiektów Architektury Krajobrazu” na III semestrze studiów magisterskich na kierunku Achitektura.

Read More

ByPiotr Mędrzycki

Leszczyny tureckie kwitną jak w Anatolii…

Dziś, przy Wydziale Biologii UW kwitły również leszczyny tureckie (Corylus colurna), będące w odróżnieniu od rodzimych leszczyn zwyczajnych (Corylus avellana), duzymi leśnymi drzewami o wyraźnym, wyprostowanym pniu, występującymi naturalnie na Bałkanach, Azji Mniejszej i Kaukazie. W Bułgarii występuje jako domieszka w moezyjskich górskich lasach bukowych. W Rosji rośnie w kaukaskich lasach liściastych w kraju Krasnodarskim nad brzegiem Morza Czarnego, m.in. w Soczinskim Parku Narodowym,  nieopodal słynnego pałacu Władymira Putina.

Zwisające kwiatostany napakowane męskimi kwiatami widać było z daleka, jednak dopiero z bliska widać było znamiona słupków kwiatów żeńskich. To właśnie one czekają na to, by swobodnie unoszony w bezlistnym drzewostanie pyłek mógł je skutecznie odnaleźć. Pod tym względem oba  leszczyna zwyczajna niczym się od tureckiej nie różni.

WikimediaImages / Pixabay

Na kampusie Wydziału Biologii nie ma bezkresnego lasu tureckiej Anatolii, ale duch przeszłości konkurencyjnej (the ghost of the competition past) wciąż unosi się nad miejską dżunglą. Oznacza on, że gatunki zachowują się w danym momencie nie tak, jak tego wymagają od nich aktualne warunki naturalnej selekcji, ale tak, jak przystosowały się do warunków panujących w toku przeszłej już ewolucyjnej historii.

 

 

ByPiotr Mędrzycki

Widzieliśmy na Bielanach 4 bociany!

Wczoraj, w niedzielę 21 lutego, wyjeżdżając rano z domu widzieliśmy całą rodziną cztery bociany kołujące nad Radiowem!

Czy nie za wcześnie? Trudno powiedzieć, bociany to twardzi goście. Nie dość, że w obie strony mają do pokonania  kilka tysięcy kilometrów i to nad mało przyjaznymi terenami.

By Bamse [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/) or CC BY-SA 2.5-2.0-1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5-2.0-1.0)], via Wikimedia Commons

Szlaki migracji bociana białego Ciconia ciconia. Polskie bociany lecą szlakiem wschodnim przez Turcję i bliski wschód, przelatują nieopodal  terytorium Państwa Islamskiego i ogarniętej wojną Syrii.

Co więcej, na miejscu, na afrykańskich sawannach okazuje się, do czego jest im potrzebny długi dziób…  Czas spędzony na sawannie jest w zasadzie równie długi, jak na letnich terenach lęgowych w Europie, więc w zasadzie jest to gatunek polsko-afrykański, o czym zresztą mówił w zeszłym roku na Stadionie Narodowym O. John Bashobora z Ugandy.

Nawiasem mówiąc,  migracje afrykańsko-polskich bocianów przypominają nasze własne. Może to tłumaczy, dlaczego darzymy bociany taką irracjonalną sympatią :-).  Zawsze to kawałek sawanny. I mikrobiomów – bakterii, pięknych afrykańskich pasożytów też trochę przyniosą :-).

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/27/Spreading_homo_sapiens_la.svg

ByPiotr Mędrzycki

W lesie Bemowskim zakwitły leszczyny!

Wybraliśmy się wczoraj w rodzinnym składzie do Lasu Bemowskiego. Po kilku cieplejszych dniach z temperaturą powyżej zera gleba zaczęła pachnieć promieniowcami. Z daleka las wydawał się jeszcze nieco smętny i pozbawiony życia, ale z bliska słuchać było już zaintrygowane głosy prawie marcowych sikor bogatek.

Olsy po deszczach nabrzmiały wodą. Ścieżki, po których przechodziliśmy suchą stopą jeszcze dwa dni temu, stały się grząskie i uparły się, żeby nam pobrudzić buty, łapy i spodnie.

Po sforsowaniu małego kanałku, doczłapaliśmy  do suchszych wysepek dawnych grądów, które po obsadzeniu sosną, wyróżniają się gęstym podszytem nitrofilnych gatunków i pozostałościami grądowego runa i podszytu. Jednym z najbardziej typowych gatunków dla takich ex-grądów jest leszczyna, co dało  fitosocjologom pretekst do  uznania jej  za gatunek wyróżniający dla jednego zespołów borów mieszanych Pino-Quercetum corydaletosum.

DSC_3165_pow

Męskie kwiatostany leszczyny, rozchylające się i ukazujące jasnożółte pylniki – zbiorniki pyłku. Stopniowe wysychanie zewnętrznych okryw pylników spowoduje ich pęknięcie i uwolnienie pyłku w powietrze. Na razie parowanie jest jeszcze zbyt słabe.

Nieświadoma tego zaszczytu leszczyna poczuła już przybliżający się czas końca zimy i postanowiła zakwitnąć. Jak wiele gatunków wiatropylnych musi pamiętać, by wyrzucić swój pyłek w powietrze wtedy, kiedy pod okapem gęstego drzewostanu jest przewiewnie. Wtedy pyłek będzie miał szanse dostać się dalej, niż do sąsiedniego krzewu, gdzie osiadłby i został spłukany przez deszcz.  Dość lekki i przypominający żółte, napompowane czworościany foremne pyłek leszczyny może swobodnie lecieć długie kilometry i przeciwdziałać izolacji genetycznej poszczególnych osobników, a nawet populacji tak samo, jak w Hiszpanii.

Idąc dalej  mijaliśmy drewno z robionych (prawidłowo!) zimną trzebieży, w tym usuwane dożywające już swoich lat topole, prawdopodobnie Populus ‚Serotina’. Na ich korze  zahipnotyzowały nas plechy porostów, rzadko dających się obserwować z taką łatwością.

Porosty na topoli

Porosty na topoli 2

Porosty na topoli 3

Może ktoś z Czytelników wie, co to za gatunki?

Oprócz saprofitycznych a więc obojętnych dla topoli porostów, można było z bliska oglądać miejsca wyrastania pasożytniczej jemioły, a nawet niewidoczne zwykle z poziomu terenu, miejsca kiełkowania nasion, przyklejonych przez zrozpaczone ptaki do kory razem z przesyconym lateksem guanem.

DSC_3200_pow

Nieco dalej, padający deszcz spływał po korze grabów tworząc charakterystyczne rzeki.

web_DSC_3215

Na grabowej korze również można było spotkać porosty, w tym prawdopodobnie, misecznicę grabową .

web_DSC_3208

Na leśnych ścieżkach pod naszymi ubłoconymi nogami również wiele się działo. Umykające w oddali sarny zostawiły po sobie odchody. Przy dużej wilgotności widać było na ich powierzchni spęczniałą żelową otoczkę, pozostałość po śluzie wydzielanym pulsacyjnie przez nabłonek jelita grubego: gęsty, rzadki, gęsty, rzadki. Gęsty tworzy okrywę, po rzadkim prześlizguje się dalej.

web_DSC_3856

Nieopodal z nadzieją patrzył w przyszłość bluszczyk kurdybanek. Brr, pogoda jeszcze chłodna – myślał – ale światło takie białe :-).  Przynajmniej teraz nikt mi go nie zabierze.

Bluszczyk kurdybanek

 

ByPiotr Mędrzycki

Ekologia dla przedszkolaków: przyjmujemy zgłoszenia na zajęcia „Bogactwo życia wokół nas 2016”

W tym roku organizujemy po raz trzeci, lecz po raz pierwszy samodzielnie, cykl zajęć ekologicznych dla przedszkoli pt. „Bogactwo życia wokół nas”. W ubiegłych latach w organizacji cyklu współpracowaliśmy z Instytutem Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa (2014) i firmą INARI z Izabelina (2015).

Podobnie jak w latach ubiegłych zajęcia oferta obejmuje  spotkania poświęcone poszczególnym porom roku. Każde ze spotkań obejmuje wycieczkę terenową w bliższym i dalszym sąsiedztwie przedszkola. Cały czas wycieczki poświęcony jest odkrywaniu skarbów przyrody, czyli  żywych organizmów żyjących spontanicznie lub hodowanych w sąsiedztwie przedszkola. Prowadzący przez cały czas pomaga uczestnikom w ich poszukiwaniach, czyli:

  • dostrzeganiu skarbów przyrody (rozwijanie umiejętności obserwacji),
  • nazywaniu ich po imieniu (rozwijania umiejętności odróżniania i nazywania) i
  • rozumienia ich właściwości i zachowania (umiejętność dociekania przez zadawanie pytań i przeprowadzanie eksperymentów)
  • wczuwania się w ich sposób życia i potrzeby i działania (kształtowanie osobistego stosunku i poczucia odpowiedzialności).

W trakcie wycieczek dzieci mają możliwość prowadzenia samodzielnych poszukiwań i obserwacji. Każde z dzieci zbiera w sposób odpowiedzialny własne skarby do własnej wyobrażeniowej skrzyni, którą udaje torebka strunowa lub koperta. Skarby mogą przybrać postać listu do rodziców, pracy plastycznej lub rekwizytów na ścienną  wystawkę przedszkola.

Na koniec każdego cyklu dzieci otrzymują starannie zaprojektowane i wydrukowane, imienne dyplomy.

W każdej placówce chętnie przeprowadzimy bezpłatnie zajęcia zapoznawcze, na których społeczność przedszkola będzie mogła przyjrzeć się wszystkiemu z bliska :-).

 

ByPiotr Mędrzycki

Bogactwo życia wokół nas 2015 JESIEŃ – Relacja

Przebieg zajęć

Zajęcia zaczęły się zgodnie z harmonogramem przewidzianym w połowie września. Warunki pogodowe były zmienne, początkowo pogoda była jeszcze zdecydowanie letnia, w czasie ostatnich zajęć doskwierał podczas spacerów poranny chłód. Starano się stosować środki zaradcze w postaci ćwiczeń fizycznych – tupania lub biegu w miejscu.

Okres zajęć był dogodnym momentem do obserwacji:

  • ponownego rozwoju gatunków trawnikowych C3, po zakończeniu dotkliwej w tym roku suszy letniej i pierwszych obfity opadach deszczu w pierwszej połowie września, w tym pojawienie się świeżych liści traw C3,
  • pojawienia się siewek gatunków terofitów jesiennych,
  • końcówki kwitnienia i obfitego owocowanie letnich gatunków C4, zarówno jedno- jak i dwuliściennych,
  • objawów suszy letniej na liściach, połączonych z typowo późno letnim i wczesnojesiennym rozwojem grzybów patogenicznych, np. mączniaków, na liściach roślin zielnych i drzewiastych
  • początku rozsiewania owoców roślina drzewiastych, zarówno anemochorycznych (klony Acer, lipy Tilia), jak i zoochorycznych (dobrze znane dzieciom jarzębina Sorbus, żołędzie dębów Quercus i owoce kasztanowców Aesculus, jak i mniej znane ogniki Pyracantha, irgi Cotoneaster i jabłonie Malus).

Opis naszych wędrówek

1

Ilustracja 1: Dzieci z przedszkola nr 422 nie chca już zbliżać się do kłującego, ciernistego ognika.

Na terenach zieleni wokół Przedszkola nr 422 odnaleźliśmy brzozy, które bardzo ucierpiały z powodu letniej suszy i zgubiły większość liści. Wspólnie z dziećmi zastanawialiśmy się, co mogło je zerwać z drzewa i eksperymentowaliśmy z wpływem sztucznego wiatru wywołanego wspólnym dmuchaniem na odrywanie się liści. 

2  Ilustracja 2: Nie ma dwóch takich samych żołędzi – zbiory dziecka z przedszkola nr 236.

Udało się nam znaleźć na trawnikach inne ślady dotkliwej  letniej suszy: uschnięte mezofityczne gatunki C3: wiechlinę łąkową Poa pratensis i roczną P. annua, a obok nich żywo ulistnione gatunki C3 o głębokim systemie korzeniowym: powój polny Convolvulus arvensis czy lucernę siewną Medicago sativa oraz typowo letnie gatunki C4: palusznicę krwawą Digitaria sanguinalis czy łobodę szarą Atriplex tatarica.

Dzieci miały okazję ćwiczyć się w poznawaniu różnorodności gatunkowej: odróżniały jarzębinę od ogników i irgi, uczyły się różnic między gatunkami spokrewnionymi: dębu szypułkowego Quercus robur i bezszypułkowego Q.petraea, irgi lśniącej Cotoneaster lucida i poziomej C. horizontalis oraz najeżonego cierniami ognika szkarłatnego Pyracantha coccinea.

N przykładzie liści różnych gatunków i owoców dębu szypułkowego dzieci poznawały zmienność wewnątrzpopulacyjną – element różnorodności genetycznej. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie – dlaczego liście tego samego gatunku są podobne, ale nie takie same?

Spadające żołędzie  i kasztany stały się znakomitą okazją do eksperymentowania i weryfikacji hipotez. Czy wiatr zabiera kasztany spod drzewa? Nie – sprawdzaliśmy trzy razy. Czy gatunki anemochoryczne (owoce lipy) można znaleźć dalej od drzewa macierzystych? Tak. Czy owocki o różnych parametrach lotnych (u lip różna liczba orzeszków, małe lub duże skrzydełka) różnie latają? Tak. Czy owocek, który opada wolniej, może być dalej zabrany przez wiatr? Tak – tutaj wspólne dmuchanie okazało się być bardzo widowiskowe.

 

3a 3b

Ilustracja 3: Dzieci z przedszkola nr 236 były bardzo zaintrygowane dziurkami w żołędziach. Niekiedy udało się znaleźć żywego lokatora – larwę słonika.

Dzieci szukały odpowiedzi na pytanie „Co robi dziurki w owocach?” Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie wraz ze wszystkimi grupami próbowaliśmy rozdłubywać żołędzie. Okazało się, że w niektórych z nich udawało się znaleźć żywą larwę słonika żołędziowca (Curculio glandium), znanego z długiej „trąby” chrząszcza ryjkowca. Przy okazji okazało się również, że także podobne do żołędzi galasy to mieszkania osy galasówki dębianki Cynips quercus folii L.

Bardzo cenne ze względów poznawczych było wspólne testowanie hipotez dotyczących pochodzenia owoców z drzew: „Jak stwierdzić, że żołędzie rosną na dębie, skoro znaleźliśmy również pod nim kasztany?” Okazało się, że chociaż zdarzają się zamiany, to jednak frekwencja owoców pod właściwymi im drzewami jest przytłaczająca.

Na przykładzie żołędzi i kasztanowców dzieci rozwiązywały nawet skomplikowane problemy związane z zapytaniami zależnościami przestrzennymi: „Dlaczego pod czterema kasztanami nie można znaleźć żołędzi, skoro jest pełno łupin?. Nie można, ponieważ znajdowały się wzdłuż drogi z osiedla do do przedszkola, szkoły i parku z placem zabaw, tuż przy chodniku”.

Na trawnikach obserwowaliśmy gorączkowe starania roślin jednorocznych o zakwitnięcie i wydanie nasion: pochodzącą z Amazonii żółtlicę drobnokwiatową Galinsoga parviflora, łobodę szarą Atriplex tatarica i jęczmień płony Hordeum murinum. Ostatni czas na kwitnienie i owocowanie miały szafirowe kwiatostany cykorii podróżnik Cichorium intybus oraz bniec pospolity Melandrium album.

Jak zwykle próbowaliśmy odbierać otoczenie wszystkimi zmysłami – słuchaliśmy ptaków, wciągaliśmy w nozdrza zapachy – tym razem najpiękniejsze były zapachy były po nocnej, ciepłej ulewie.

Dzieci przypominały sobie fakty z wcześniejszych wycieczek: zapach lip czy parzenie rąk prowadzącego przez pokrzywę zwyczajną Urtica dioica.

Wśród zwierząt dominowały ptaki: wróbel domowy, wrona siwa, kawka, sójka i szpak.

5

Ilustracja 5: Obserwujemy pracę mięśni podłużnych i okrężnych dżdżownicy.

Odgłosy zwierząt towarzyszyły przejściom pomiędzy poszczególnymi przystankami, jak zwykle stymulowało to wczuwanie się w naśladowane gatunki, ułatwiało przejście mentalne do następnej fazy zajęć. Do dotychczasowego wycia psów i wilków, muczenie krów i cielaków, kumkania kumaków nizinnych i górskich, kukania kukułek, meczenia kóz, beczenia owiec, miauczenia kotów dodaliśmy głosy sów (puchacz) i dzięcioła czarnego oraz zielonego.Tym razem na początku każdego spaceru dzieci otrzymywały duże torebki strunowe, do których zbierały samodzielnie to, co stało się dla nich skarbem. Torebki były większe, niż poprzednio aby się nie rozrywały, ale dzieci wciąż były zachęcane do rozważnego zbierania tylko takich skarbów, które okażą się dla nich naprawdę ważne.

Dzieciom w trakcie zajęć udostępniano lupy, które stymulują ciekawość poznawczą i umiejętności obserwacyjne. Obserwowały za ich pomocą m.in. poruszanie się dżdżownic i biedronek.

Wracając ze spaceru dzieci śpiewały jesienne piosenki o jarzębinie.

Na zakończenie zajęć wszystkie dzieci otrzymały pamiątkowe dyplomy

Dyplom 2015-09-13

Piotr Mędrzycki