W lesie Bemowskim zakwitły leszczyny!

ByPiotr Mędrzycki

W lesie Bemowskim zakwitły leszczyny!

Wybraliśmy się wczoraj w rodzinnym składzie do Lasu Bemowskiego. Po kilku cieplejszych dniach z temperaturą powyżej zera gleba zaczęła pachnieć promieniowcami. Z daleka las wydawał się jeszcze nieco smętny i pozbawiony życia, ale z bliska słuchać było już zaintrygowane głosy prawie marcowych sikor bogatek.

Olsy po deszczach nabrzmiały wodą. Ścieżki, po których przechodziliśmy suchą stopą jeszcze dwa dni temu, stały się grząskie i uparły się, żeby nam pobrudzić buty, łapy i spodnie.

Po sforsowaniu małego kanałku, doczłapaliśmy  do suchszych wysepek dawnych grądów, które po obsadzeniu sosną, wyróżniają się gęstym podszytem nitrofilnych gatunków i pozostałościami grądowego runa i podszytu. Jednym z najbardziej typowych gatunków dla takich ex-grądów jest leszczyna, co dało  fitosocjologom pretekst do  uznania jej  za gatunek wyróżniający dla jednego zespołów borów mieszanych Pino-Quercetum corydaletosum.

DSC_3165_pow

Męskie kwiatostany leszczyny, rozchylające się i ukazujące jasnożółte pylniki – zbiorniki pyłku. Stopniowe wysychanie zewnętrznych okryw pylników spowoduje ich pęknięcie i uwolnienie pyłku w powietrze. Na razie parowanie jest jeszcze zbyt słabe.

Nieświadoma tego zaszczytu leszczyna poczuła już przybliżający się czas końca zimy i postanowiła zakwitnąć. Jak wiele gatunków wiatropylnych musi pamiętać, by wyrzucić swój pyłek w powietrze wtedy, kiedy pod okapem gęstego drzewostanu jest przewiewnie. Wtedy pyłek będzie miał szanse dostać się dalej, niż do sąsiedniego krzewu, gdzie osiadłby i został spłukany przez deszcz.  Dość lekki i przypominający żółte, napompowane czworościany foremne pyłek leszczyny może swobodnie lecieć długie kilometry i przeciwdziałać izolacji genetycznej poszczególnych osobników, a nawet populacji tak samo, jak w Hiszpanii.

Idąc dalej  mijaliśmy drewno z robionych (prawidłowo!) zimną trzebieży, w tym usuwane dożywające już swoich lat topole, prawdopodobnie Populus ‚Serotina’. Na ich korze  zahipnotyzowały nas plechy porostów, rzadko dających się obserwować z taką łatwością.

Porosty na topoli

Porosty na topoli 2

Porosty na topoli 3

Może ktoś z Czytelników wie, co to za gatunki?

Oprócz saprofitycznych a więc obojętnych dla topoli porostów, można było z bliska oglądać miejsca wyrastania pasożytniczej jemioły, a nawet niewidoczne zwykle z poziomu terenu, miejsca kiełkowania nasion, przyklejonych przez zrozpaczone ptaki do kory razem z przesyconym lateksem guanem.

DSC_3200_pow

Nieco dalej, padający deszcz spływał po korze grabów tworząc charakterystyczne rzeki.

web_DSC_3215

Na grabowej korze również można było spotkać porosty, w tym prawdopodobnie, misecznicę grabową .

web_DSC_3208

Na leśnych ścieżkach pod naszymi ubłoconymi nogami również wiele się działo. Umykające w oddali sarny zostawiły po sobie odchody. Przy dużej wilgotności widać było na ich powierzchni spęczniałą żelową otoczkę, pozostałość po śluzie wydzielanym pulsacyjnie przez nabłonek jelita grubego: gęsty, rzadki, gęsty, rzadki. Gęsty tworzy okrywę, po rzadkim prześlizguje się dalej.

web_DSC_3856

Nieopodal z nadzieją patrzył w przyszłość bluszczyk kurdybanek. Brr, pogoda jeszcze chłodna – myślał – ale światło takie białe :-).  Przynajmniej teraz nikt mi go nie zabierze.

Bluszczyk kurdybanek

 

About the author

Piotr Mędrzycki editor

Urodzony na Warszawskim Mokotowie, wychowany wśród nieistniejących już pól, zmiennowilgotnych łąk i piaskowych muraw Rembertowa. Absolwent biologii środowiskowej na Uniwersytecie Warszawskim. 1996 - magisterium z ekologii parków miejskich w Ogrodzie Botanicznym UW. 2002 - doktorat z ekologii inwazji w Białowieskiej Stacji Geobotanicznej pod kierunkiem prof. dr hab. Janusza Falińskiego). Od 2002 - pracownik naukowo-dydaktyczny w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie; prowadzi przedmioty: "Praktyka roślinoznawcza", "Rośliny zielne", "Dendrologia", "Fitosocjologia" "Ekologia ogólna", "Ekologia stosowana", "Urządzanie obiektów architektury krajobrazu". W latach 2004-2009 opiekun Koła Naukowego Stosowanej Ekologii Roślin, od 2009 - Pracowni Stosowanej Ekologii Roślin. Promotor kilkudziesięciu prac inżynierskich i magisterskich na kierunkach: architektura krajobrazu i ochrona środowiska. Pasje: ekologia, prywatne życie roślin, pedagogika i psychologia, antropologia filozoficzna, muzyka jazzowa, etniczna, polifoniczna, chóralna i liturgiczna do słuchania i do śpiewania. Prywatnie: mieszkaniec Bielan, szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci.

You must be logged in to post a comment